Advertisement
Start arrow Analizy ekonomiczne arrow Open Finance arrow Tygodniowy Przegląd Rynku Finansowego
04.09.2010.
 
 
Tygodniowy Przegląd Rynku Finansowego PDF Drukuj Email

15 luty 2008 r.NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA Z RYNKÓW

 Inflacja w Polsce wzrosła do 4,3 proc. w styczniu z 4,0 w grudniu.

 Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły w styczniu o 11,5 proc. (r/r)

 PKB strefy euro wzrósł w IV kwartale o 2,2 proc. (r/r)

 

Rynek walutowy

POLSKI RYNEK

Cztery kolejne (za wyjątkiem poniedziałku) sesje, w czasie których topniała wartość dolara, nie mogły się skończyć inaczej niż umocnieniem złotego w skali tygodnia. Można powiedzieć, że zawdzięczamy ten wzrost złotego uwarunkowaniom na światowych rynkach (wzrost apetytu na ryzyko), można oprzeć się na lokalnych czynnikach (przesłanki za dalszym wzrostem stópprocentowych). Efekt pozostaje niezmieniony - kurs dolara spadł o 2,1 proc. do 2,4365 PLN (nadal w konsolidacji między 2,40-2,50 PLN), euro staniało o 0,8 proc. do 3,583 PLN (konsolidacja między 3,55-3,65 PLN), a frank o 0,9 proc. do 2,236 PLN (zasięg  konsolidacji to 2,15-2,30 PLN). W średnioterminowej perspektywie bez zmian - kursy nie przebiły istotnych poziomów

ZAGRANICZNE RYNKI

Euro odrobiło część strat z poprzedniego tygodnia i zyskało 1,3 proc. wobec dolara (do 1,469 USD). Zmiana ta także niewiele wnosi do długoterminowej analizy rynku, kurs euro od ponad trzech miesięcy pozostaje między 1,44 a 1,48 USD i wszelkie próby wybicia poza ten przedział kończą się jak dotąd na próbach. W tym tygodniu o umocnieniu euro zadecydowały perspektywy obniżenia stóp procentowych w USA, o czym wspomniał Ben Bernanke, szef Fed w swoim wystąpieniu przed Kongresem.

Jen osłabił się wobec dolara o 0,3 proc. i o 1,6 proc. wobec euro, co jest o tyle zaskakujące, że po danych o wzroście japońskiego PKB w IV kwartale (3,7 proc. wobec oczekiwanych 1,7 proc.), można się było spodziewać wzrostu notowań jena.

Rynek obligacji

POLSKI RYNEK

Do piątku niewiele się na rynku działo, a inwestorzy cierpliwe oczekiwali na piątkowe dane o inflacji i wzroście wynagrodzeń. Cierpliwość się opłaciła, w tym sensie, że inwestorom udało się nie popełniać większych błędów na podstawie prognoz ekonomistów, które tym razem rozminęły się z rzeczywistością. Inflacja i wynagrodzenia wzrosły znacznie powyżej rynkowych oczekiwań, co natychmiast wywołało falę komentarzy zakładających kolejną, a nawet kolejne podwyżki stóp procentowych. Nawet wiceminister finansów Stanisław Gomułka przyznał, że jak tak dalej pójdzie (ze wzrostem wynagrodzeń), to inflacja może się nie obniżyć w II połowie roku, co do niedawna w resorcie przyjmowano za pewnik.

Rentowności obligacji wzrosł obligacje dwuletnie dawały już tylko 1,86 proc. zysku w skali roku (najmniej od 2004 roku), wobec 1,97 proc. przed tygodniem.

W przeciwnym kierunku podążyła rentowność obligacji 10-letnich, która w skali tygodnia wzrosła do 3,76 proc. z 3,69 proc. przed tygodniem. Inwestorzy nabierają przekonania, że kolejne obniżki stóp przez Fed zaowocują wzrostem inflacji  w długim terminie. Rentowność dwuletnich obligacji niemieckiego rządu spadła do 3,12 proc., a 10-letnich do 3,96 proc.y w piątek o kilka punktów bazowych (do 5,90 proc.), ale pełnię tego ruchu zobaczymy dopiero w poniedziałek.

ZAGRANICZNE RYNKI

Rentowności obligacji w USA spadały w ślad za zapowiedzią kolejnych obniżek stóp procentowych w Stanach. Swój wpływ  na działania inwestorów miały także piątkowe dane na temat pogarszających się nastrojów konsumentów. Na koniec tygodnia

POLSKI RYNEK

Można powiedzieć, że inwestorzy dali się w tym tygodniu uwieść bardzo ponętnej wizji, wedle których wszystko, co najgorsze miało rynki akcji i gospodarki spotkać, już je spotkało. Stąd pierwsze cztery sesje tygodnia upłynęły nam pod znakiem wzrostów. Na tyle silnych, że nawet piątkowe otrzeźwienie i realizacja zysków (przy niskich obrotach), nieznacznie tylko uszczupliły dorobek całego tygodnia. WIG wzrósł o 3,6 proc., WIG20 o 4,0 proc., mWIG o 3,2 proc., a sWIG o 2,4 proc. Obroty w skali tygodnia nie przekroczyły 8 mld PLN i - nie licząc tygodni świątecznych - były najniższe od połowy listopada. Niskie obroty nie potwierdzają siły odradzającego się popytu. Giełda nadal nie publikuje oczekiwań analityków co do kształtowania się przyszłej koniunktury giełdowej

ZAGRANICZNE RYNKI

· EUROPA Poniedziałkowa sesja na europejskich parkietach przyniosła pogłębienie spadków z ubiegłego tygodnia w wyniku obaw rynku o straty największych instytucji z tytułu pożyczek subprime. Podczas weekendu wspomnianoo nich na szczycie G7 ostrzegając, że mogą sięgnąć 400 mld USD (obecnie wynoszą niespełna 150 mld).Spadki głównych indeksów zamknęły się jednak w jednym procencie, a ponieważ ich kursy zbliżyły się do styczniowych dołków było to sygnałem dla inwestorów do akumulacji przecenionych akcji. Impuls do silnych wzrostów, które zobaczyliśmy we wtorek przypłynął zza oceanu, a była nim oferta Warrena Buffeta. Jeden z najbardziej znanych

inwestorów złożył ofertę największym amerykańskim emitentom obligacji, którym grozi utrata ratingów AAA. Nie byał ona jednak zbyt korzystna, więc chęci na zakupy starczyło jednak zaledwie na jeden dzień, a w dalszej części tygodnia przeważała realizacja zysków. W rezultacie, główne indeksy skończyły tydzień niewielkimi zwyżkami, za wyjątkiemwęgierskiego BUX, który wzrósł o 4,5 proc.

· USA Główne indeksy Wall Street zyskiwały na pierwszych trzech sesjach mijającego tygodnia, aby tracić na wartości na ostatnich dwóch (w piątek otwarcie było na minusie). Ponieważ dni wzrostowych było więcej, tydzień kończymy na plusie. Poniedziałkowe wzrosty można uznać za odreagowanie natury technicznej, bowiem nastroje na rynku były raczej kiepskie, głównie za sprawą ubezpieczyciela AIG. Jego audytor wykazał, że wycena części aktywów w raporcie za czwarty kwartał została zawyżona. Wtorkowe wzrosty miały solidniejsze fundamenty. Warren Buffet złożył ofertę największym emitentom obligacji, chcąc zainwestować w segment obligacji komunalnych. To miałoby pomóc im utrzymać ratingi AAA, w praktyce jednak zainteresowanie tak konserwatywnego inwestora sektorem finansowym  uspokoiło rynek o jego kondycję. W środę rosły spółki technologiczne oraz paliwowe i na tym paliwo do dalszych zwyżek się skończyło. Do końca tygodnia S&P i Dow Jones traciły i w piątek o godz. 17.00  były (w ujęciu tygodniowym) odpowiednio 0,9 proc. i 1,2 proc. na plusie.

· AZJA Rynki azjatyckie przerwały czarną serię sześciu spadkowych tygodni z rzędu, która przeceniła je o blisko 20 proc. Poza silnym wyprzedaniem akcji z tego regionu wskazywanym przez analizę techniczną do ich kupna przekonywaływzrosty cen surowców, osłabienie jena oraz dobre dane makro. Przełomowa okazała się sesja czwartkowa, kiedy główne indeksy zwyżkowały ponad 4 proc. po świetnych danych z Japonii. Dynamika PKB w czwartym kwartale w Kraju Kwitnącej Wiśni wyniosła 3,7 proc. przy prognozie na poziomie 1,7 proc., co wydaje się aż mało prawdopodobne (część analityków spodziewa się rewizji w dół tego wskazania). Niemniej, Nikkei wzrósł w ujęciu tygodniowym 4,7 proc.,

Hang Seng 2,9 proc., a Kospi stracił 0,1 proc. (koreańska giełda odreagowała styczniowe spadki już przed tygodniem).

Rynek surowców

Lepsze dane z największych światowych gospodarek oraz obawy o stronę podażową rynku windowały w mijającym tygodniu ceny surowców. W pierwszej jego połowie miedź kontynuowała wzrosty z biegłego tygodnia przedłużając serię wzrostową do 5 dni

Tak silna zwyżka jest wynikiem obaw o kurczące się zapasy tego surowca, tym bardziej, że fatalna pogoda w Chinach obniżyła wydobycie oraz utrudniła transport. Niemniej, w środę inwestorzy postanowili w końcu zrealizować część zysków, do czego okazją było otwarcie giełdy w Szanghaju po tygodniowym święcie. Powstała w tym czasie różnica (spread) pomiędzy kontraktami na miedź notowanymi w Państwie Środka oraz na giełdzie w Londynie skusiła fundusze hedgingowe do arbitrażu, co pociągnęło cenę na londyńskiej LME o ponad 2 proc. w dół. Końcówka tygodnia jednak znów byłą wzrostowa dzięki poprawie nastrojów na giełdach azjatyckich i tona miedzi podrożała w ujęciu tygodniowym o 0,8 proc.

Silniejszą zwyżkę widzieliśmy na wykresie ropy, chociaż jej zapasy w Stanach rosną od ponad tygodnia. Wpłynęła na nią wypowiedź Hugo Chaveza, który zagroził poważnym zmniejszeniem eksportu ropy do Stanów, jeśli te nie zakończą swojej wojny ekonomicznej. Prezydent Wenezueli za jej objaw uznał pozew Exxon Mobil przeciwko monopolowi wydobywającemu ropę w jego kraju. Wtorek i środa przebiegły pod dyktando lekkich spadków, jednak od czwartku ropa znów drożała po dobrych danych makro z Japonii i Stanów Zjednoczonych. Tydzień kończy zwyżką o ponad 4 proc. na poziomie powyżej 95,00 USD za baryłkę.

Potaniało natomiast złoto, które przy rosnących cenach akcji staje się mniej atrakcyjne. Cena jego uncji spadła do poziomu 900 USD, gdzie skutecznie broniła się do końca tygodnia.

Polski Rynek Funduszy Inwestycyjnych

Finanse osobiste

TANIE OPŁACANIE RACHUNKÓW

Prawie każdy co miesiąc musi uregulować kilka rachunków: za mieszkanie, za gaz, prąd, czy telefon. Możemy ja opłacić za darmo jeśli skorzystamy z bankowości internetowej.

Comiesięczna lista rachunków może w niektórych przypadkach przekraczać nawet 10 pozycji. Szczególnie, jeśli oprócz  podstawowych opłat za korzystanie z mieszkania mamy jeszcze w innym banku, niż nasz podstawowy rachunek, kredyt hipoteczny, gotówkowy, a może jeszcze kartę kredytową. I często suma tych wszystkich rachunków przyprawia o zawrót głowy. Nie ma więc sensu dokładać kolejnych kilkudziesięciu złotych, wydanych na prowizje za uregulowanie wszystkich płatności. Lista możliwości jest zaś naprawdę długa.

Konto bankowe z dostępem przez internet to zdecydowanie najtańsze rozwiązanie problemu. W większości banków koszt przelewu to zero złotych. Taką ofertę znajdziemy na przykład w MultiBanku, w koncie ING Direct, w Getin Banku na Koncie Internetowym, czy w Planie Internetowym BGŻ-tu. Tam gdzie trzeba za to zapłacić koszt przelewu to góra 1 zł (Millennium, Pekao, Inteligo).

Jeśli zdecydujemy się na typowe konto internetowe nie będziemy płacić również za prowadzenie rachunku. Nie bez znaczenia będzie też oszczędność czasu jaka wiąże się z płatnościami w sieci. Jeśli użytkownik zdefiniuje sobie wcześniej wszystkie rachunki, z których korzysta, to wykonanie serii przelewów zajmie mu góra kilka minut.

Tym, którzy nie chcą korzystać z bankowości internetowej, albo nie chcą obciążać swojej pamięci obowiązkiem regulowania  rachunków można polecić … polecenie zapłaty. Rozwiązanie to polega na tym, że podpisujemy odpowiednią umowę z dostawcą usług, za które płacimy, a ten raz w miesiącu sam obciąża nasze konto odpowiednią kwotą. Nie musimy więc pilnować terminów regulowania płatności, a mimo to możemy mieć kontrolę nad naszymi rachunkami, bo niezależnie od polecenia zapłaty faktura za usługi i tak dotrze do naszego domu. Co więcej w terminie 30 dni możemy zareklamować daną płatność i cofnąć pieniądze, jeśli uznamy np., że faktura jest zawyżona.

Oprócz tego, że nie trzeba pamiętać o płaceniu rachunków, to jeszcze jest to dość niedrogi sposób ich regulowania. W niektórych bankach będzie to usługa darmowa (Raiffeisen, BPH Sezam Max, Millennium), gdzie indziej będziemy musieli zapłacić, choć też nie dużo (w PKO BP 1 zł , w Pekao 60 groszy).

Uzupełnieniem polecenia zapłaty może być zlecenie stałe. Można je ustanowić w przypadku rachunków, których wysokość się nie zmienia co miesiąc, czyli na przykład czynsz, czy fundusz remontowy. Ta usługa może być nieco droższa (1,5 zł w PKO i Pekao), choć są banki, gdzie jest ona bezpłatna (MultiBank).

Dla tych, którzy lubią tradycyjne metody, nie mogą się przekonać do Internetu, i nie ufają rozwiązaniom w stylu polecenia zapłaty, warto polecić realizację przelewów przez telefon. Tu rozwiązania są dwa: za pośrednictwem automatycznego serwisu lub "żywego" konsultanta. Ten pierwszy sposób będzie oczywiście tańszy, i jego koszt będzie porównywalny z przelewami wykonywanymi przez Internet, czyli w sporej części banków nie będzie przekraczał 1 zł, czasami może być wyższy. Droższe na pewno będą przelewy wykonywane przez konsultanta, ale dla osób nieufnie podchodzących do automatycznych serwisów będzie to wygodniejszerozwiązanie. W kilku bankach ta usługa jest bezpłatna (Raiffeisen, Plan Aktywny w BGŻ, czy Konto Wygodne w Lukas Banku), w innych te koszty są wyższe i sięgają nawet 4 zł. (Citibank). Średnia stawka na rynku to zaś ok. 2 zł, co nadal jest dość przyzwoitą ceną za opłacanie rachunków.

TYGODNIOWY PRZEGLĄD RYNKU FINANSOWEGO

Wydarzenia, rynki walut, rynki obligacji, polski rynek akcji: Emil Szweda, Open Finance

Zagraniczne rynki akcji, rynek surowców: Łukasz Mickiewicz, Open Finance

Finanse osobiste: Mateusz Ostrowski, Open Finance

Rynek funduszy inwestycyjnych: Bernard Waszczyk, Open Finance. Wyniki na podstawie danych Analizy Online

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Galeria fotografii
Dzisiaj jest

Szukaj z Google
Google


Zamów newsletter
Aby zamówić darmowy serwis prasowy wpisz swój e-mail i naciśnij przycisk

Polityka prywatności
Serwisy płatne
Przykłady
Cennik
Notowania


Gościmy
Odwiedza nas 19 gości
 
Top! Top!